czerwca 27, 2020

DIY - płyn dwufazowy



Kiedyś namiętnie kupowałam płyny dwufazowe, ale doszłam do wniosku, że zacznę robić je sama. Istnieje wiele możliwości, których możemy wykorzystać robiąc taki płyn. Cudowne w tym płynie jest to, że wszystko wybieramy idealnie pod nasze potrzeby. Jeśli macie oleje z krótką datą ważności, mieszanki olejowe do demakiajżu, płyny micelarne, czy toniki, które się wam nie sprawdzają to sposób na ich szybkie zużycie.

Wykonanie i przechowywanie


Płyn sprawdza się najlepiej gdy mamy 2/3 fazy wodnej i 1/3 fazy olejowej, ja oczywiście robię wszystko na oko. Jestem zwolennikiem trzymania wszystkiego w ciemnym szkle, bo ogranicza ono dostęp światła a wiadomo, że światło szkodzi kosmetykom. Taki płyn dosyć szybko się zużywa, więc spokojnie można robić 100-200 ml porcje, ale ja polecam 50-100 ml maksymalnie aby zawsze był świeży. Ja liczę czas ważności takiego kosmetyku od najniższego PAO półproduktów i przechowuję w temperaturze pokojowej i taki sposób polecam aczkolwiek jeśli hydrolaty są bez konserwantów - musimy je dodać albo płyn przechowywać w lodówce.

Faza wodna


Najlepiej wykorzystać do tego hydrolat solo lub dodać do niego ekstrakty roślinne np. ekstrakt z jabłka, ekstrakt z hibiskusa. Może to być również płyn micelarny czy tonik, który nam nie pasował. Nic się nie zmarnuje! Bardzo fajnie sprawdzają się wszystkie rzadkie esencje, skóra po takim demakijażu jest niesamowicie przyjemna! 

Faza olejowa


Są to dowolone oleje plus olej rycynowy, który cudownie wzmacnia rzęsy i wspomaga ich wzrost. Jeśli nie chcecie kupować kilku olei to najlepszym wyborem będzie olej jojoba lub gotowe mieszanki do OCM np. łagodzący olejek do demakijażu z Vianka, olejek do demakijażu Biolove czy Nacomi, olejek do demakijażu Resibo i inne. 

Co można dadać jeszcze do takiego płynu ?


Najprostsza mieszanka do demakijażu i moja ulubiona to hydrolat różany, olej jojoba i olej rycynowy, bardzo lubię jeszcze hydrolat plus olejek do demakijażu Vianka. Jak już wspominałam takie płyny możemy wzbogacić ekstraktami roślinnymi np. z zielonej herbaty (chroni przed wolnymi rodnikami, zanieczyszczeniami i promieniami słonecznymi), jabłka (złuszcza, wygładza, działa antyoksydacyjnie i przeciwutleniająco ), alg (nawilża) czy olejkami eterycznymi np. z lawendy (pięknie pachnie, koi i łagodzi podrażnienia), drzewa herbacianego (śmierdzi, ale ma zbawienne działanie przy trądziku. Ma działanie antybakteryjne, wspomaga gojenie niedoskonałości) lub innych. Witamina E również nam się przyda, zapobiega ona szybkiemu jełczeniu olei i nowość, którą niedawno odkryłam ekstrakt z rozmarynu, który konserwuje oleje i działa antybakteryjnie.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © fuksja , Blogger