maja 01, 2020

Tanie czy drogie? Jak analizuję składy kosmetyków?



Każdy lubi coś za grosze, ja również, ale czy zawsze warto kupować najtańsze kosmetyki? Które lepiej kupić droższe a na których można oszczędzić? Czy drogie są lepsze od tych tańszych? Na co zwracać uwagę przy wyborze kosmetyków? Postaram się rozwinąć większość tematów.


Zacznijmy od tego jak analizuję składy i na co zwracam uwagę poza składem?


Dla mnie kosmetyk musi mieć dobry wartościowy skład i adekwatną cenę do jakości. Olej można kupić za 20 i 200 zł w tej samej pojemności i o dziwo czasem ten tańszy jest lepszej jakości a dodatkowo ma certyfikaty, więc.. po co przepłacać?

Tak samo np. w kremie jeśli skład kremu jest dobry, ale mało wartościowy i kosztuje 200 zł to moim zdaniem nie jest wart zakupu, gdyż za tą cenę możemy wybrać krem, który ma bogaty skład, bazuje na lepszej jakości składnikach itp., ale gdy taki krem kosztuje 5-15 zł to powiem, że warto go kupić, ale jest mało wartościowy.

Czasem ważne są dla mnie też aspekty ideologiczne albo co marka robi dookoła poza kosmetykami, ale to już moje osobiste odczucia, więc tego do analiz nie wproawdzam.


Czy uznaję składniki syntetyczne?


Te bezpieczne - tak, ale też dużo zależy od kosmetyku i pozycji w składzie. Tak, uznaję EDTA za bepieczny, bo jedynie w aerozolach nie powinno go być. Tak, uznam silikon między konserwantami za ok, bo jest go niewiele i jeśli reszta składu jest ładna to nie jest on problemem, nie szkodzi nam, ale jest bezwartościowy, może jedynie być problemem przy cerze problematycznej chociaż przy takiej ilości niekoniecznie - warto sprawdzić na swojej cerze.


Czego możecie się u mnie spodziewać?


Moje analizy są bazowane na tym aby kosmetyk był bezpieczny i wartościowy a dodatkowo wart swojej ceny - to w nich znajdziecie mówiąc jednym zdaniem.

Nie powiem wam nigdy, że olej sojowy z witaminą E jest warty np. 150 zł, bo ktoś mi za to zapłaci - nie, nie i nie! Szanuję was i nie potrafiłabym wam wciaskać czegoś co nie jest zgodne z moim postrzeganiem kosmetyków i ich składów.


Drogeryjne czy z manufaktury? Cena detaliczna kosmetyku a koszt produkcji, opłaty.


Manufaktury mają zazwyczaj wyższe ceny ponieważ produkują mniejsze ilości kosmetyków a opłaty typu VAT, podatek dochodowy czy ZUS często mają identyczny jak te wielkie firmy, więc musimy mieć tego świadomość, że prowadzenie manufaktury wiąże się z ogromnymi kosztami. Owszem, tych wielkich drogeryjnych marek też, ale ich zarobek jest dużo większy, często mogą pozwolić sobie na reklamy, kampanie promocyjne. Sprzedają więcej, ale często z mniejszą marżą ( oczywiście nie wszystkie, marki luksusowe mają ogromną marżę ) dzięki czemu kosmetyki są tańsze, ale zarobek większy. Mają też dużo taniej surowce, wiadomo im więcej kupujemy - tym taniej je mamy. Tu też odsyłam do surowców, bo w tych produktach nigdy nie mamy pewności jakiej jakości surowce są w środku.

Wiele manufaktur opisuje dokładnie co jest w ich kosmetykach np. nierafinowane masło shea, zimnotłoczony olej z awokado itp., zauważyłam, że dla nich bardzo ważna jest jakość surowców, w większości są one dużo lepszej jakości niż te drogeryjne, ale nie zawsze.

Załóżmy, że kupujesz serum z manufaktury za 100 zł z rewelacyjnej jakości składników, wiesz, że ok. 18 zł to podatek VAT a ok. 15 zł to podatek dochodowy? Czyli serum bez podatków to koszt ok. 67 złotych - koszt surowców, opakowania. Pomyśl o tym jak za kremie za 10 zł, czyli.. 6,70 zł to koszt wszystkiego, surowców, opakowania i zysk dla producenta, ile kosztowały składniki do produkcji twojego kosmetyku?

Owszem, nie wszystkie półprodukty są drogie, ale niektóre owszem i nie ma szans aby je wyszukac w sporej ilości w kremach z kilka złotych. Nawilżająco-odżywcze kremy jak najbardziej są dostępne, ale inne trudno dostać w za kilka złotych.


Oleje - tanie czy drogie? Jakie oleje są w tanich kremach?


Droższe, nierafinowane a najlepiej certyfikowane. Te tańsze często pozbawione są wielu składników aktywnych, dla mnie wtedy są niewiele lepsze niż parafina czy silikony, podobnie mało wartościowe. To tak jak z sokiem - można kupić z koncentratu i świeżo wyciskany, wiadomo, że ten świeży jest bardziej wartościowy. I właśnie to ma kluczowy związek z tanimi kosmetykami do pielęgnacji, bo w kremach nie ma opisanych olei w składzie jako rafinowane bądź nierafinowane, więc kupujemy w pewnym sensie "kota w worku".

Oleje nierafinowane są bardziej wartościowe, ale mniej trwałe, podatne na utlenianie i jełczenie. O ile używamy ich do pielęgnacji warto zabezpieczyć je witaminą E bądź ekstraktem z tymianku, który również chroni olej przed jełczeniem, ale dodatkowo jest silnie antybakteryjny.


O hydrolatach będzie oddzielny post - jaki wybrać i jak cenna wpływa na jakość a raczej czy wpływa i jak wybrać odpowiedni hydrolat pod cerę.

Co to jest ta rafinacja?


Podczas rafinacji pozbawia się oleju smaku i zapachu a także wartościowych składników, ale przedłuża trwałość oleju. W pierwszym etapie usuwa się fosfolipidy, składniki białkowe, wapń, magnez czy też żelazo i miedź poprzez wysoką temperaturą bądź kwas fosforowy. Później dodaje się ług sodowy aby usunąć wolne kwasy tłuszczowe, następnie bieli się olej m.in. węglem aktywnym czy tlenkiem glinu przez co powstają tłuszcze trans, które nie są dla nas zdrowe. Na koniec w temperaturze ok.200-300 ºC niweluje się smak i zapach oleju.


Ekstrakty roślinne też są bardzo różne!


Na tą chwilę najlepszą te z ekstrakcji nadarktycznym dwutlenkiem węgla, ale dużo droższe. Sama metoda jest bardzo droga, więc przekłada się to na cenę kosmetyków - zauważyłam jednak, że marki używające tych ekstraktów chwalą się tym i opisują to przy swoich kosmetykach. Takie ekstrakty mają najlepszą jakość oraz zachowane wszystkie cenne właściwości.


Tanie i dobre mogą być produkty myjące, dlaczego?


Nie muszą one być napakowane składnikami aktywnymi, drogimi olejami etc., mają umyć i na typ powinnyśmy się skupiać. Są one na włosach, twarzy czy też ciele przez dłuższą, ale chwilę, więc na dobrą sprawę niewiele z nich może się "przebić" dalej. Oczywiście są wyjątki, bo np. Pirokton Olaminy z szamponów p.łupieżowych trzeba trzymać na skórze głowy przez kilka/kilkanaście minut i to właśnie dlatego aby zdążył zadziałać. Takie marki to m.in. Alterra, Organic Shop, Fitokosmetik, EcoLab.


Kosmetyki do pielęgnacji - tu warto zapłacić więcej.


Pielęgnacja ma działać, co z tego, że kupimy tani krem jeżeli jego działanie w skali od 1 do 10 będzie na poziomie.. 2-3? Zanim naprawdę nam pomoże wydamy więcej niż kupując jeden dobry, wartościowy krem. Tu dużo zależy od potrzeb skóry, bo nawilżenie i odżywienie możemy uzyskać tanim kremem z dużą ilością humektantów ( składników nawilżających ) i emolientów, więc mamy naprawdę całą masę możliwości, ale gdy mamy problemy skórne np. naczynka, trądzik, nadmiernie przetłuszczającą się cerę - musimy szukać bogatych składem kosmetyków ( aczkolwiek są wyjątki ).

Wartościowe składniki do walki z tymi problemami są drogie, nie oszukujmy się. Na naczynka świetnie sprawdza się olej z dzikiej róży czy też olejowa forma witaminy C i oba te składniki nie kosztują mało dlatego też gdy widzę krem z tymi składnikami za kilkanaście złotych jestem prawie pewna, że jest ich tam niewiele. Często niweluję się też cenę drogich składników tanimi np. olejem sojowym czy słonecznikowym lub.. wodą. Woda w kremie to zazwyczaj 2/3 kosmetyku, dlatego warto szukać kremów na bazie  hydrolatów.


Szkło czy plastik - szkło jest droższe, logistycznie również.  Manufaktury są bardziej ekologiczne.


Dlatego większość kosmetyków drogeryjnych jest w plastiku, bo tanio. Czy aby na pewno to dobre rozwiązanie w czasach gdy w nim toniemy? Często w manufakturach możemy oddawać zużyte opakowania w zamian za rabat na kolejne zakupy. Moim zdaniem to ogromny plus i warto to wspierać! Szkło jest jednak droższe w transporcie, więc ma wpływ na cenę chociaż nie zawsze, sporo drogeryjnych producentów ostatnio pakuje kremy w szklane słoiczki, ale inne produkty już trochę trudniej dostać.

Ps. Szkło jest bardziej ekologiczne tylko wtedy gdy wyrzucamy je do odpowiedniego pudełka lub wykorzystujemy ponownie, sporo osób zbiera szklane słoiczki.


No dobra, ale czy warto kupować w ciemno drogie kosmetyki naturalne?


Nie! Dlaczego? To jest biznes i często marki skupiają się tylko na tym. Możemy spotkać kosmetyki naturalne o biednych składach, na oleju sojowym i słonecznikowym, które są najtańsze z odrobiną olejków eterycznych i liczą sobie za to kilkaset złotych. Zawsze, ale to zawsze trzeba analizować składy pod kątem cena/skład. Cena powinna być adekwatna do jakości składników. Jeśli mamy w kosmetyku złoto, olej z opuncji figowej, droższe ekstrakty - wtedy tak, warto się zainteresować takim kosmetykiem.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © fuksja , Blogger